Przymierze Miłości Bożej
  • Główna
  • Intronizacja
  • Grupy modlitewne
  • Blog
    • Aktualności
    • Przekazy z Nieba
  • Świadectwa
  • Spis treści

Świadectwa

Bóg działa – podziel się swoim świadectwem!

Świadectwo jest publicznym potwierdzeniem działania Boga w Twoim życiu.
​Należy je napisać wyłącznie na Chwałę Bożą. Świadectwo powinno odnosić się bezpośrednio do osobistego doświadczenia działania Boga, bez zbędnych dygresji. Prosimy, aby tekst był konkretny i zwięzły – kilkanaście zdań wystarczy. Wszelkie błędy językowe oraz literówki zostaną skorygowane przed publikacją.
Świadectwa proszę wysyłać na adres e-mail:
[email protected]

2025

Marzanna z Katowic

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król Polski i Maryja nasza Mama, Pani i Królowa Polski.

Chcę się dzielić dosłownie na świeżo, jeszcze ze łzami w oczach historią chłopczyka 7-letniego Rafałka, którego porzucili rodzice i wychowywała go babcia. Pani Ela trafiła do mojego biura we wrześniu, gdyż chciała wykupić polisę swojemu wnuczkowi. W trakcie rozmowy wyszło, iż chłopiec, zresztą bardzo grzeczny ma trafić do Domu Dziecka i jest wielka niewiadoma co do przyszłości chłopczyka. Babcia bardzo się obawia, gdzie trafi i na jakie środowisko bo wiele serca włożyła w jego wychowanie. Teraz jednak ze względu na pogarszający się stan zdrowia i wiek babci, chłopczyk musi trafić do miejsca, gdzie będzie mógł się uczyć i spokojnie dorastać. Podczas rozmowy obserwowałam także chłopca, który był naprawdę zadbany i jak na swój wiek grzeczny, dałam mu jakieś kolorowanki i wszystkie kolorowe mazaki jakie miałam w biurze. Na koniec przyszło mi do głowy i zapytałam czy chciałby dostać Króla takiego, który naprawdę wszystko może dla niego uczynić jeśli tylko uwierzy, że tak jest naprawdę. Babcia była rozpromieniona jak zobaczyła taki obrazek, a chłopczyk przytulił Króla i się z wielką wdzięcznością uśmiechnął. Nie było żadnej rozmowy czy są wierzący czy nie, przed wyjściem zapytałam tylko czy możemy do niej zadzwonić jeszcze i chętnie się zgodziła. Podziękowali i wyszli od nas zostawiając taką historię. 

Przez wiele kolejnych dni ustawicznie modliłam się Koronką do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski i przyjmowałam też Ciało Pana Jezusa w intencji chłopczyka. Proponowałam kilku parom, które wydawały mi się dobrymi kandydatami na ewentualną adopcję ale bezskutecznie. Podzieliłam się także z grupą ta historią i modliliśmy się już razem za chłopca.

O początku grudnia z siostrą próbowałyśmy się dodzwonić do pani Eli, ale bezskutecznie, aż tu dzisiaj oddzwoniła i z ogromną wdzięcznością za te kilka chwil spędzonych z nami 3 miesiące temu w biurze podziękowała serdecznie i opowiedziała mi historię, która jest tym co daje Pan Jezus Chrystus Król Polski w pełnej okazałości. Od pierwszego dnia wraz z wnuczkiem modlili się wspólnie Koronką do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski. Rafałek sam zaproponował babci, że chce podziękować Panu Jezusowi za panie które mu dały kolorowanki i mazaki a najbardziej dziękował za obrazek. Przez miesiąc modlił się chłopczyk z babcią za nas a my za niego nie wiedząc o tym. Jednak w październiku sąd zdecydował o zabraniu chłopczyka do Rodzinnego Domu Dziecka w Sosnowcu. Opiekunami jest pani była nauczycielka i pan który był policjantem i prowadzą wiele lat rodzinny Dom Dziecka, gdzie obecnie znajduje się 8 dzieci, które mówią do nich mamo i tato. Jest to bardzo religijna rodzina, która bardzo dba o dzieci ekonomicznie, edukacyjnie, i duchowo - włącznie ze wszystkimi sakramentami. Rafałek w nowym miejscu codziennie się modlił jak nauczyła go babcia i on sam także od siebie, dziękował za wszystkie osoby z którymi miał kontakt. Opiekunowie widząc ogrom pracy jaki Pani Ela włożyła w wychowanie chłopczyka, mają z nią bardzo dobry kontakt, nawet przywożą ją ze względu na wiek do nich do domu na spotkania z Rafałkiem. Ostatnie spotkanie było jakieś 2 tygodnie temu jeszcze przed jej operacją, gdzie Rafałek się rozpłakał bo zwyczajnie po ludzku i po ,,dziecięcemu,, przeżywa te rozstania z babcią. Natomiast babcia jest bardzo szczęśliwa, widząc jak to się pięknie poukładało i gdzie ostatecznie trafił jej wnuczek. Obserwując chłopca opiekunowie zapytali go czy nie zechciałby zostać w Kościele ministrantem od razu się zgodził. Ma także wyznaczoną datę wczesnej I Komunii Świętej na 2 maja 2026. Na koniec rozmowy Pani Ela zapytała mnie czy mogłabym jej przywieść jeszcze jeden obrazek z Panem Jezusem bo chłopczyk tęskni za obrazkiem z Panem Jezusem Chrystusem Królem Polski. Babcia codziennie się modli Koronką ale bała się aby Rafałek nie zgubił w nowym miejscu. Zapytała mnie tylko czy dobrze robi, że się modli nie tylko dziesiątką ale też wszystkie paciorki różańca. Na koniec rozmowy poprosiła jeszcze o kolejne obrazki bo ma je komu przekazać, że są też osoby, które Koronkę chciałyby dostać. W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia chłopczyk zostanie przywieziony do babci a my już w tą sobotę po procesji zawieziemy Pani Eli prezenty świąteczne dla Rafałka. Jestem ogromnie wzruszona tym co usłyszałam, jedno jest dla mnie pewne że to Pan Jezus Chrystus Król Polski kieruje życiem tego chłopczyka i naszym.

Króluj nam Panie Jezu Chryste Królu Polski wraz Twoją Najukochańszą Mamą Maryją Królową Polski!!!

Marzanna Zięba

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król Polski i Maryja nasza Mama i Królowa Polski!!!
Chciałabym się podzielić świadectwami, kiedy już kolejny raz Pan Jezus Chrystus Król Polski uzdrawia natychmiast, kiedy to z wiarą do Niego kierujemy swoją modlitwę i serce.

Z końcem października bolało mnie bardzo mocno gardło, w sensie takim, że czułam jakby dwie rozgrzane kule po obu stronach gardła, mocny ból przy przełykaniu i mówieniu, brak gorączki, brak innych objawów choroby. Trwało to prawie dwa tygodnie, gdy pewnego dnia zadzwonił do mnie Grzegorz i zapytał czemu tak mało mówię i wyjaśniłam skąd taka sytuacja. Powiedział, że od razu się modlimy, aby Pan Jezus uzdrowił mnie z choroby. Zaraz po modlitwie dotknęłam gardła i bardzo się zdziwiłam bo nie tylko ból zniknął natychmiast ale także te kule. Musiałam chwilę dojść do siebie, bo choć już wiem z jaką mocą Pan Jezus Chrystus uzdrawia, bo kilka razy uzdrowił, naprawił i załatwił jeżeli z pokorą serca, w zaufaniu i modlitwie Go prosimy. Myślę, że Intronizacja Pana Jezusa Chrystusa na Króla Polski była dla nas dla Polaków najlepszym wydarzeniem w całej historii naszej Ojczyzny.

Inna sytuacja miała miejsce 25.XI.2025 roku. Odebrałam samochód od mechanika, bo miałam jakieś problemy z ciśnieniem – wyskakiwała pomarańczowa lampka na kokpicie – informacja o ciśnieniu i właściwie bałam się jeździć w takim stanie samochodu. Po diagnostyce pan mechanik gdy oddawał mi samochód powiedział, że mam pojeździć samochodem i sprawdzić czy będzie się jeszcze będzie się świeciła lampka na pomarańczowo – jeśli tak to mam przyjechać ponownie a jak na czerwono to natychmiast zjechać z trasy i wyłączyć samochód. W innym przypadku grozi to zepsuciem się silnika a to w przypadku mojego auta są ogromne koszty.

Tego samego dnia mieliśmy zamówioną Mszę świętą w naszej grupie procesyjnej w pobliskiej miejscowości więc postanowiłam sprawdzić ten samochód zabierając ze sobą znajomych. Normalnie jedziemy kilkanaście minut do tego Kościoła ale wyjechaliśmy dużo wcześniej, gdyż mieliśmy zamiar jeszcze być godzinę na Adoracji w kaplicy Św. Andrzeja Boboli. Niestety były ogromne korki i w pewnym momencie załączyła się czerwona lampka, ale w korku na trasie szybkiego ruchu nie było gdzie zjechać na pobocze. Wraz ze znajomymi zaczęłyśmy się gorąco modlić wszystkimi znanymi nam modlitwami i prosić Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski, aby nie doszło do awarii silnika. Trwało to ponad godzinę – szturm modlitewny z głębi serca na zmianę z włączającą się na czerwono lampką. Na Mszę świętą dojechaliśmy dosłownie w ostatnim momencie.

Chwała Ci Panie Jezu Chryste Królu Polski za wszelkie dzieła jakie dane mi co chwilę pokazujesz.

Jadwiga i Henryk

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król Polski i Matka Boska Królowa Polski.
Po procesji dziękczynno-uwielbieniowej wracaliśmy samochodem do domu. Po przejechaniu dłuższej drogi, ale będąc jeszcze kawałek drogi od domu, musieliśmy zatrzymać samochód. Gdy droga zrobiła się przejezdna chcielibyśmy ruszyć, ale samochód nie odpalił. Pomimo podejmowania kilku prób nie udało się, w pewnym momencie westchnęłam "Panie Jezu, przecież jedziemy od Ciebie pomóż nam" i samochód ruszył. Wiemy, że dzięki Tobie Panie Jezu Królu Polski.

Tomek

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król Polski i Matka Boża Królowa Polski.

Dnia 7.10.2025 r. trafiłem do szpitala po nagłej utracie władzy w nogach, poczułem silne drętwienie stóp i pojawiły się trudności z chodzeniem.
Od początku choroby czułem ogromną Bożą opiekę. Znajoma poprosiła braci Wróblewskich o modlitwę w mojej intencji i taka od razu też była. Otrzymałem szybką informację, że podczas modlitwy do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski pojawił się jakiś święty, który będzie się mną opiekował podczas choroby. Po modlitwie otrzymałem tez informację, że przyczyną choroby jest guz na rdzeniu kręgowym a świętym jest Juda Tadeusz – patron od spraw trudnych i beznadziejnych i mamy się całą rodziną i grupą do niego modlić w sprawie mojego uzdrowienia. Pan Jezus także przekazał, że najgorszy stan zapalny został odsunięty dzięki tej modlitwie.

Zanim trafiłem do szpitala, znajomy chirurg kazał mi jechać na SOR do konkretnej jednostki, gdzie jego zdaniem najlepiej operują kręgosłupy. W szpitalu po rezonansie magnetycznym stwierdzono guza na kręgosłupie. W niedzielę 12.10.2025 roku tak około godziny 23:00 po powrocie z toalety całkowicie straciłem władzę w nogach, szybko wezwałem pielęgniarkę, następnie przyszedł lekarz neurochirurg, który stwierdził, że niezbędna jest natychmiastowa operacja, która odbyła się bardzo szybko już kolejnego ranka dnia 13.10.2025 roku o godzinie 7:00 - w ostatnie objawienie się Matki Bożej Fatimskiej.

Zawierzyłem wszystko Panu Jezusowi Chrystusowi Królowi Polski i Matce Bożej Królowej Polski a także św. Juda Tadeuszowi i ze spokojem czekałem na dalszy rozwój sytuacji.

Operacja przebiegła bez komplikacji, po przebudzeniu robiłem minimalne ruchy nogami, co świadczyło o tym, że rdzeń kręgowy nie został uszkodzony i jest szansa na odzyskanie sprawności ruchowej. Dnia 23.10. zostałem wypisany ze szpitala, kilka dni przed wspomnieniem św. Judy Tadeusza (to jest 28.10.2025 roku) i obecnie przebywam w domu gdzie jestem nadal rehabilitowany. Aktualnie biorę leki i leczenie radioterapią, polegające na naświetlaniu zaatakowanej części kręgosłupa. Lekarze są pełni nadziei, że uda się pokonać chorobę.
Obecnie czuję się coraz lepiej, wracam do zdrowia i nabieram sił.
Muszę też napisać, że przed operacją w nocy, gdy leżałem w szpitalnym łóżku, tak około godziny 1:00 podczas snu poczułem obecność jakiejś osoby w pomieszczeniu szpitalnym i ogarnęło mnie uczucie Bożego spokoju i pewność, że oprócz naszej rzeczywistości jest ktoś, kto jeszcze się za mną faktycznie i realnie wstawia i udziela mi opieki. Następnego dnia, kiedy przyszedł kapłan z Komunią Świętą dał mi obrazek z Judą Tadeuszem Apostołem z modlitwą i powiedział, że jest to święty, który wyprasza wiele łask w sprawach beznadziejnych. Po południu przyszła małżonka do szpitala i przypomniała mi, informację od Grzegorza, że mieliśmy się właśnie modlić do tego wielkiego orędownika, który mi towarzyszy w trakcie choroby i jest nim Juda Tadeusz. Czułem wielką opiekę i wstawiennictwo tego świętego w każdej chwili choroby. Dziękuję Ci św. Judo Tadeuszu z całego serca za Twoje wstawiennictwo i opiekę. Dziękuję zwłaszcza Panu Jezusowi Chrystusowi Królowi Polski i Matce Bożej Królowej Polski, ale także za ogromne wsparcie modlitewne i przekazywanie słów Pana Jezusa braciom Grzegorzowi i Mariuszowi Wróblewskim, za modlitwę grupie procesyjnej z Katowic oraz wszelką pomoc okazaną podczas choroby.

Niech nam błogosławi Jezus Chrystus Król Polski i Matka Boża Królowa Polski. 
Króluj nam Chryste zawsze i wszędzie!!!

Z Panem Bogiem.
Tomek

Bogumiła Piwońska

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica. 

Pragnę złożyć świadectwo i z serca podziękować Panu Bogu za dar uzdrowienia Kamila. 
Jestem Kamila ciocią i prosiłam osoby z PMB o modlitwę. 
Kamil ma wadę serca, działa tylko jedna komora a doszło jeszcze nagromadzenie się płynów w jamie brzusznej i bardzo złe wyniki. 
Szturm modlitw do Pana Boga przez wstawiennictwo Grzegorza i innych osób i zamówione Msze Św. w intencji uzdrowienia Kamila, zostały wysłuchane. Wyniki badań wyszły w normie i został wypisany ze szpitala. 
Bogu niech będą dzięki i Matuchnie Niebieskiej. 
W dalszych badaniach i diagnozach lekarzy, prosimy w rodzinie, aby Pan Bóg miał w opiece Kamila zgodnie w Wolą Bożą. 

Króluj nam Chryste zawsze i wszędzie. 

Anna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król Polski i Matka Boża Królowa Polski.
​Chciałam podzielić się z Wami jak pięknie Pan Jezus Chrystus Król Polski i Matka Boża Królowa Polski działają w moim życiu.

Wszystko zaczęło się na Przymierzu Miłości Bożej, gdzie brat Grzegorz informował o organizowaniu procesji w swoich miejscowościach dla Uwielbienia Jezusa Chrystusa Króla Polski. W procesjach tych uczestniczymy od początku, tj.1.06.2021 co tydzień do dziś. Również przez brata Grzegorza podana była nowenna do 10 przykazań Bożych jako pokuta za grzechy i po zakończeniu Nowenny Duch Święty pokazał mi grzechy z życia do wyspowiadania. Następnie odmawiałam Litanię i Koronkę do Króla Polski. Po tych modlitwach zaczęłam być uzdrawiana.
Najpierw Pan Jezus uzdrowił mnie z raka macicy i chorych jajników. W tym roku od maja uczestniczę w procesjach w Rudzie i tam Pan Jezus Król Polski i Matka Boża Królowa Polski uzdrowili mnie z nerwicy serca, którą miałam od 16 roku życia, zostałam uzdrowiona z chorej wątroby i chorego woreczka żółciowego, miałam duże problemy z jedzeniem wielu potraw. Następnie po którejś procesji pękły mi okulary do jazdy samochodem. Oznaczało to, że mój wzrok jest leczony.
Obecnie jeżdżę i czytam beż okularów. Za wszystko Bogu niech będą Dzięki.
Największy dar od Pana Jezusa Króla Polski to uzdrowienie mojego kręgosłupa, który był skrzywiony na tyle, że nie mogłam dźwigać i spać w nocy z bólu. Moja praca jest fizyczna i kręgosłup chory utrudniał mi wykonywanie prac. Wszystkie choroby były diagnozowane przez lekarzy.
Dziś Bogu Najwyższemu dziękuję za tak wielkie dary uzdrowienia. Nie byłoby to możliwe bez MIŁOSIERDZIA I MIŁOŚCI BOGA w TROJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEGO i MATKI BOŻEJ KRÓLOWEJ POLSKI. APELUJĘ do wszystkich Polek i Polaków, abyście prosili DUCHA ŚWIĘTEGO by Wami kierował w życiu. Jestem żywym przykładem działania Laski Ducha ŚWIĘTEGO. Duch Święty skierował mnie na stronę Przymierza Miłości Bożej.
Uczestniczę w dalszym ciągu w procesjach, odmawiam modlitwy podawane na stronie PMB i jestem uzdrowiona.

BOGU OJCU W TROJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU I MATCE BOŻEJ niech będą Dzięki.
Życzę wytrwałości.
Z Panem Bogiem.

Adam K.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król Polski i Wszechświata i Maryja zawsze Dziewica, Królowa Polski!
Dzielę się świadectwem o cudach i łaskach, które Pan Jezus mi udzielił przez modlitwę Koronką do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski. 

Pan Jezus uzdrowił moje kolano. Musiałem wolno chodzić, gdyż miałem wrażenie jakby coś mi tam strzykało, jakby jakaś struna czy więzadło w kolanie mogło się przerwać, gdybym szybciej, intensywniej chodził. Pewnego dnia problem i ból przy chodzeniu zniknął i mogę chodzić normalnym tempem. 
Z badań mamy wyszło, że ma jakąś zmianę ogniskową w czaszce. Modliłem się Koronką do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski, żeby to nie był rak ani inna choroba wymagająca poważniejszego leczenia. Mama poszła do neurochirurga i okazało się, że nie trzeba żadnego leczenia. 
Pan Jezus uzdrowił też członka mojej rodziny, który był tak naprawdę bliski śmierci. 
Pan Jezus uzdrowił małżeństwo mojej mamy i taty, a raz było już naprawdę blisko rozwodu.
Wiem też, że przez całe 5 lat studiów Pan Jezus Chrystus Król Polski kierował moimi egzaminami, egzaminatorzy byli dla mnie życzliwi i dostawałem dobre oceny, nawet gdy nie byłem wystarczająco dobrze przygotowany - czasem miałem oceny naprawdę nieproporcjonalnie wysokie do moich odpowiedzi. Skończyłem studia z oceną bardzo dobrą, a z egzaminu dyplomowego dostałem nawet celujący, mimo iż moje odpowiedzi nie były wybitne, czyli aż na egzamin z takim wyróżnieniem. Wcześniej ten egzamin oddałem jako zwycięstwo Panu Jezusowi i Pan Bóg prawdziwie, maksymalnie zwyciężył :)
Pan Jezus pomagał mi też przejść przez trudy codziennych spraw, znosić to, co jest w codziennym Krzyżu Bożym. Gdy modliłem się tą Koronką, Pan Jezus zawsze mnie wysłuchiwał.

Dziękuję, Panie Jezu. 

Justyna K.

Niech będzie Pochwalony Pan Jezus Chrystus Król Polski i NMP Królowa Polski!!!
Pragnę się podzielić następującymi świadectwami na Chwałę Bożą.

Po Mszy Świętej w czasie modlitw o uzdrowienie na spotkaniu u śp. Ojca Łukasza Prausa, gdy Pan Jezus uzdrawiał chciałam odruchowo przetrzeć oczy, ściągnęłam moje okulary korekcyjne, które ku mojemu zaskoczeniu rozpadły się w moich rękach na dwie części i nie dało się ich ponownie złożyć. U Ojca Łukasza byłam ze znajomą Izą, z którą uczestniczymy razem na procesjach Dziękczynno-Uwielbieniowych do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski. Wtedy wystraszyłam się ogromnie, gdyż od domu dzieliło mnie sporo kilometrów, a robiło się późno, ciemno i padał deszcz, bez okularów słabo widzę, wszystko jest zamazane, a przecież musiałam sama jechać samochodem.
Odezwałam się zdesperowana do Izy pokazując jej moje zepsute okulary, które się dziwnym trafem same rozpadły, pytając z nadzieją co mam teraz robić, bo przecież bez nich jestem ślepa. Iza wybuchła śmiechem, mówiąc "teraz proś Pana Jezusa, żeby ci pomógł i uzdrowił twoje oczy". I tak zrobiłam, zaczęłam prosić Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski by uzdrowił moje oczy. Po chwili Ojciec Łukasz mówi, że Pan Jezus pragnie uzdrowić oczy wszystkim obecnym osobom z wszystkich chorób z jakimi się zmagają. Ucieszyłam się. Podziękowałam Panu Jezusowi, ale wciąż mój wzrok był taki sam, kiepski. Bez okularów po pewnym niedługim czasie zawsze bolała mnie głowa. Po uzdrowieniu i po modlitwach wstawienniczych mój wzrok od razu się nie poprawił, ale ku mojemu zaskoczeniu, powinnam już po takim czasie (bez okularów) mieć i to nie mały ból głowy, który tym razem się nie pojawił. Iza zaczęła mnie uspokajać mówiąc, że proces uzdrowienia czasami jest dłuższy i nie będzie od razu, trzeba go przyjąć i uwierzyć. Wiele razy Iza opowiadała mi o jej uzdrowieniu i jak wiele Panu Jezusowi zawdzięcza. Bałam się drogi powrotnej do domu, deszcz padał, ciemno, godzina 23-cia, strach mnie ogarnął, że bezpiecznie nie dojadę, gdyż mój wzrok wciąż był kiepski, wszystko rozmazane, okularów nie da się założyć... Poprosiłam Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski by mnie prowadził i kierował ze mną samochodem. Nie wiem jak, ale dojechałam bezpiecznie do domu, jechałam bardzo powoli, udało się. Szczęśliwa, dziękowałam Panu Jezusowi Chrystusowi Królowi Polski zarazem opowiadając o tej sytuacji w domu. Postanowiłam nie naprawiać ani nie wyrabiać nowych okularów. Postanowiłam uwierzyć, że będę miała zdrowe oczy, nie od razu, ale stopniowo za jakiś czas. W poniedziałek obawiałam się drogi samochodem do pracy, obawiałam się też, że w pracy sobie nie poradzę, bo na komputerze nie będę dobrze widziała liczb, znaków, tekstu... Poprosiłam Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski by mi pomógł i poprowadził. Od tego czasu do dnia dzisiejszego nie wróciłam do okularów, mój wzrok się bardzo poprawił, wyostrzył się, już okulary mi są niepotrzebne, pracuję i jeżdżę bez okularów, głowa mnie nie boli, widzę teraz tak jak w okularach pomimo, że ich nie używam.
Chwała Tobie Najwyższy Boże, Chwała Tobie Panie Jezu Chryste Królu Polski! Dziękuję z całego serca.

Kolejne świadectwo chcę dać z Procesji Dziękczynno-Uwielbieniowych do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski.
Jeżdżę na procesje z mężem i z dziećmi.
Córka Zuzanna, wtedy 10 lat, na całej jej skórze pojawiła się dziwna infekcja - choroba w postaci czerwonych, różowych, drobnych, krostek, grudek podskórnych, które jej przeszkadzały, wstydziła się rozebrać i uczestniczyć w zajęciach szkolnych.
Na wizycie u lekarza pani doktor nie potrafiła ich sklasyfikować, dopytywała się czy wiem co to za choroba, przepisała maści, które pomimo zaleceń stosowania nie przyniosły żadnej poprawy, doktor wydała też skierowanie do dermatologa. Infekcja utrzymywała się już długo, była dobry miesiąc, gdy będąc na procesji Dziękczynno-Uwielbieniowej do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski, gdzie uczestniczymy co tydzień w Miejscu Objawień Matki Bożej w Rudzie pod Sieradzem, znajoma podczas procesji ma spoczynki w Duchu Świętym, był to okres przed Świętami Wielkanocnymi tego roku. Po zakończeniu procesji zawołała córkę by jej przekazać słowa od Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski. Pan Jezus Chrystus Król Polski przekazał, że Jego Wolą jest by Zuzia była zdrowa, że zabierze jej chorobę na Krzyż. Ucieszyliśmy się z mężem, że Zuzia będzie zdrowa, postanowiliśmy nie iść już do dermatologa, a zaufać najlepszemu lekarzowi – Panu Jezusowi Chrystusowi Królowi Polski. Od Świąt Wielkanocnych dzielił nas tydzień. I stało się tak jak obiecał Pan Jezus po Wielkanocy infekcja skórna córki zaczęła ustępować. Krostki zaczęły blednąć, aż w przeciągu tygodnia ustąpiły całkowicie bez stosowania leków i dodatkowych terapii.
Chwała Panu Jezusowi Chrystusowi Królowi Polski za jego Miłosierdzie za to, że opiekuje się naszą grupą procesyjną. Kochamy Cię Panie Jezu Chryste Królu Polski jesteś najlepszym lekarzem na świecie.

Na procesji Dziękczynno-Uwielbieniowej do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski w Miejscu Objawień Matki Bożej w Rudzie pod Sieradzem też pojawiają się zwierzątka, których pojawienie się nas ogromnie raduje. Ostatnio jak szliśmy i śpiewaliśmy "Boże coś Polskę..." wyszedł nam na powitanie mały jeżyk, stał i patrzył się na nas, a my go wymijaliśmy. Często pojawiają się, przyglądają się nam, gdy się modlimy i skaczą blisko nas żabki, raz przeleciał nad nami duży jastrząb, inni mówili, że to orzeł, wiele razy krążyły bociany oraz przepięknie śpiewają ptaki. 
Na zakończenie zeszłego roku po procesji pojawiły się nad nami trzy białe tęcze. 

Podczas pisania tego świadectwa oraz od kilku dni bardzo boli mnie ząb, który ma być leczony kanałowo. 
Mąż zaproponował, żebyśmy się pomodlili wspólnie z dziećmi Koronką do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski, w intencji żeby ustąpił ból mojego zęba. Po modlitwie wyszłam na zewnątrz, ku mojemu zaskoczeniu na niebie pojawiła się piękna, wyraźna tęcza, która szybko znikła.
Ból zęba po niedługiej chwili przestał mnie boleć.

Dziękuję Panie Jezu Chryste Królu Polski za ogrom Łask jakie mnie spotykają i moją rodzinę, że z nami jesteś i się nami opiekujesz. Bóg zapłać kochany Tatusiu. Żadne słowa nie są w stanie oddać tego co czuję i jak jestem szczęśliwa, wdzięczna i jak bardzo Cię kocham. Chwała Tobie Najwyższy Boże Królu Polski i Chwała kochanej Mamusi Królowej Polski za ten ogrom Łask, dziękuję z całego serca.

Z Panem Bogiem
Justyna K.

Aleksandra S.

Niech będzie Pochwalony Bóg w Trójcy Przenajświętszej i Maryja Królowa Polski. 
Chciałabym podzielić się moją radością i świadectwem, które mam w sercu i której udzielił mi Jezus Chrystus Król Polski. 
​
Moja sytuacja, w której się znalazłam zmusiła mnie do wyjazdu do Norwegii. Modliłam się i prosiłam Pana Jezusa czy taka jest Jego Wola i z pokojem w sercu podjęłam ta decyzję. Norwegia jest krajem bardzo oddalonym od Boga i ból mój jest taki że mam utrudniony dostęp do Sakramentów Świętych, ale wiem że nic się nie dzieje bez Woli Ojca. W pewną niedzielę przed wejściem do Kościoła, w którym odbywa się Ofiara Mszy Świętej w języku Polskim postanowiłam zostawić duża ilość obrazków z Panem Jezusem Chrystusem Królem Polski i koronką na odwrocie. W trakcie Mszy Świętej prosiłam Pana Jezusa, aby te obrazki nie dostały się w niepowołane ręce i aby każdy kto je zabierze modlił się i wiedział o tym, że Polska ma Króla. Po skończonej Eucharystii stanęłam chwilę ze znajomym i gdy widziałam rodziny, które wychodziły z Kościoła i miały w rękach obrazki serce mi się radowało i zrozumiałam, dlaczego muszę być właśnie tutaj. 
​
Niech będzie Chwała i Cześć i Uwielbienie Jezusowi Chrystusowi Królowi Polski.
Aleksandra S.

M.Z.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król Polski i Maryja Mama nasza i Królowa Polski!!!

29 maja 2021 roku nasza grupa modlitewna rozpoczęła pierwszą Procesję Uwielbieniowo-dziękczynną do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski. Od tej soboty regularnie co tydzień jesteśmy pod kapliczką z Krzyżem Męki Pańskiej z 1904 roku. Z czasem wzięłam sobie za zadanie odnowić tę kapliczkę. Początkowo myślałam, że poprosimy pana budowlańca o wykonanie remontu, ale sprawy okazały się bardzo skomplikowane koszty także rozpoczynały się od 80 tysięcy. Sama Ustawa o zabytkach jest bardzo restrykcyjna i mówi, że nie wolno remontować zabytków powyżej 100-letnich na własną rękę, gdyż stanowią dobro narodowe. Karą za naruszenie prawa w tym względzie jest nawet więzienie. Rozpoczęłam więc starania w UM, ale byłam cały czas zbywana przez urzędników, tłumacząc się innymi wydatkami UM. 

Postanowiłam się modlić w tej intencji do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski i poprosiłam także grupę procesyjną o modlitwę codzienną w tej intencji. Jednocześnie składałam kolejne wnioski do wydziałów: Wydziału Zabytków, Środowiska, Budżetu Obywatelskiego, rozmawiałam z Konserwatorem Zabytków UM pisałam, wyjaśniałam i nic z tego nie wynikało. Miałam wrażenie, że odbijam się jak piłeczka – każdy wniosek miał odpowiedź negatywną. Ostatni jednak wniosek z BO złożony w IV 2025 r., został w maju tego roku przyjęty jako pozytywny, przeszedł do drugiego etapu i termin wyniku był wyznaczony na 20 sierpnia br. Już od 10 sierpnia byłam codziennie dosłownie pod Kapliczką prosząc z całego serca Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski o pomoc, mówiąc często: przecież to dla Ciebie Panie Jezu. Jeździłam także często na Adoracje do Kaplicy Św. Małgorzaty Marii Alacoque, gdzie dzień przed wynikiem tego 2 etapu modląc się podczas Adoracji przeczytałam Słowa pocieszenia i zapewnienia o opiece z Pisma Świętego a wracając przyjechałam pod kapliczkę, gdzie przywitało mnie piękne słońce, które oświetliło kapliczkę - pomyślałam – będzie dobrze i miałam wrażenie jakby te promienie wlały w jakiś sposób w moje serce Pokój Boży.

Kolejnego dnia 20 sierpnia jednak otrzymałam odpowiedź znów negatywną z jakąś niezrozumiałą adnotacją, że mogę składać reklamację. Gdy pojechałam do UM przywitały mnie urzędniczki, które przesłały mnie do pani kierownik, która to wyjaśniła mi, że mój wniosek musiał być oceniony negatywnie wyłącznie dlatego, że wycena konserwatora odbiegała znacznie od wyceny wydziału środowiska, który to po sprawdzeniu mojej sprawy stwierdził, że bardziej opłaca się urzędowi wykonać projekt za 80 tysięcy niż za 128 tysięcy. Powiedziano mi, że kierownik Wydziału środowiska poprzesuwał na dalsze terminy inne zabytki a nasz jest w trakcie podpisywania umowy. Siedziałam tam i słuchając rozmów kierowników widziałam jak wielkie Dzieło Boże się dzieje na moich oczach. Na koniec pani kierownik działu BO pogratulowała mi determinacji i powiedziała, że takie rzeczy nie dzieją się zbyt często w urzędach. Właśnie dzisiaj 13 września przed Procesją, gdzie przebywałam w innej miejscowości także na procesji, koleżanka wysłała zdjęcie Kapliczki Męki Pańskiej, która ma być remontowana z adnotacją, iż obiekt jest już objęty renowacją i zabrane niektóre elementy przez konserwatora zabytków. Stało się to przed uroczystością Podwyższenia Krzyża Świętego i już na Mszy Świętej w Sanktuarium na Świętym Krzyżu o godzinie 14:30 mogłam podziękować Panu Jezusowi za „taką” POMOC. Przed tak wielkim świętem otrzymaliśmy jako grupa ogromną łaskę. Chcę zaświadczyć, iż Pan Jezus Chrystus Król Polski Intronizowany w Świebodzinie 31.10.2020 roku udziela wszelkich łask od najdrobniejszych po wielkie Dzieła Boże. Nie mam innych słów wdzięczności ponad te:
Panie Jezu Chryste Królu Polski Tobie chcemy służyć na całą wieczność!!!

Mariusz K.

Niech będzie Pochwalony Pan Jezus Chrystus Król Polski i Najświętsza Maryja Panna Królowa Polski.
Dziękuję Panu Jezusowi Chrystusowi Królowi Polski za uzdrowienie mnie z nałogów: nadużywania alkoholu i palenia papierosów.

Większość mojego życia trwałem w tych nałogach. Później odbijało się to nawet na mojej rodzinie.
Żona opowiadała mi o Intronizacji Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski w Świebodzinie 31.10.2020. Jeździła również na procesje Dziękczynno-Uwielbieniowe do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski i wiele razy namawiała mnie żebym pojechał razem z nią. Wtedy nie widziałem w tym sensu i celu. Żona poprosiła mnie już dawno o powieszenie na ścianie obrazu Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski z Intronizacji ze Świebodzina, bardzo długo to odkładałem, dopiero, gdy żona pojechała na którąś z kolei Procesję Dziękczynno-Uwielbieniową Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski coś we mnie pękło i postanowiłem powiesić obraz. Od tamtego momentu moje życie duchowe zaczęło się zmieniać. Dałem się namówić na procesję, w której byłem współprowadzącym. Od tamtego czasu jeździłem regularnie co 2 tygodnie, a później już co tydzień na procesje, które prowadziłem w Rudzie pod Sieradzem miejscu Objawień Matki Bożej. Nadal miałem kłopot z nadużywaniem alkoholu. W grudniu zeszłego roku koleżanka, która ma spoczynki w Duchu Świętym, nie wiedząc o moich problemach po procesji podeszła do mnie i poprosiła o rozmowę, gdyż ma informację dla mnie od Pana Jezusa. Pan Jezus powiedział, że bardzo nie podoba mu się mój nałóg i powiedział, że jeżeli tego nie zakończę to stracę coś bardzo ważnego dla mnie. Wziąłem sobie te słowa głęboko do serca. Od tamtej pory nie mam ochoty na spożywanie alkoholu, nic mnie nie ciągnie do tego nałogu. Od tej chwili Pan Bóg w Trójcy Przenajświętszej i Matka Boża są najważniejsi w mym sercu.

A z nałogiem tytoniowym to było ponad rok temu, też już uczestniczyłem wtedy w Procesjach Dziękczynno-Uwielbieniowych do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski. Był Popielec, powiedziałem żonie, że bardzo bym chciał rzucić palenie papierosów. Żona powiedziała, żebym poprosił Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski i Matkę Bożą oraz Świętego Józefa, a na pewno mi pomogą. Stwierdziłem, że spróbuję, gdyż sam nie potrafiłem sobie poradzić. Uczyniłem tak jak żona powiedziała, uklęknąwszy poprosiłem o pomoc wyjścia z nałogu tytoniowego. Następnego ranka, gdy się obudziłem nie czułem żadnej pokusy zapalenia papierosa, gdyż przy wcześniejszych próbach szybko się poddawałem. Tym razem było zupełnie inaczej, Pan Jezus pomógł mi wręcz natychmiastowo, nigdy nie czułem takiej ulgi i czułem, że jestem od tego wolny. Trwam już bez tego nałogu ponad rok.

Dziękuję Ci Panie Jezu Chryste Królu Polski i Matko Boża Królowo Polski i Święty Józefie za pomoc i otrzymane łaski, które nie sposób zliczyć i opisać. Dziękuję z całego serca. Jestem szczęśliwy, mam wspaniałą rodzinę i uwielbiam jeździć z rodziną na procesje Dziękczynno-Uwielbieniowe Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski.
Niech będzie Uwielbiony Pan Bóg w Trójcy Przenajświętszej teraz i zawsze na wieki wieków. Amen.

Monika R.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Matka Boża. 

Drodzy przymierzanie, chciałabym złożyć świadectwo na temat, jak kochany Pan Jezus, zadziałał w życiu naszej rodzinie.
Jedno z naszych dzieci jest upośledzone umysłowo i ma zaburzenia. Jakiś czas temu z dnia na dzień bardzo wyraźnie pogorszyło się jej zachowanie. Nie wiedzieliśmy co się dzieje i niczym nie szło wytłumaczyć tych nerwów, płaczu i (dosłownie) wydzierania się. Trwało to ze dwa dni i nie ustępowało. Nie poznawaliśmy naszego dziecka.
Skontaktowałam się z Grzegorzem z Leszna. Okazało się, że było coś złego w naszym dziecku. Grzegorz dostał polecenia od Pana Jezusa oraz od zaprzyjaźnionego księdza. Modliliśmy się za nasze dziecko przez trzy dni modlitwami wedle polecenia Pana Jezusa oraz za poradą tego księdza, umyliśmy podłogę w dziecięcym pokoju wodą z dodatkiem wody egzorcyzmowanej, a także sypnęliśmy pod jej łóżko solą egzorcyzmowaną. Już pierwszego dnia widać było poprawę, a trzeciego dnia już prawie była po swojemu spokojna. Po trzech dniach modlitw, nasze dziecko znowu było spokojne. 
Było to jakoś czas temu i opisuję to tak, jak to zapamiętałam. 

Dzięki Ci składam Panie Jezu Chryste Królu Polski, za Twoją dobroć i miłość oraz Miłosierdzie nad nami, że nasze dziecko jest wolne od tego co je męczyło. 
Dziękuje też, że dałeś nam wszystkim swoich Królewskich Synów - braci Wróblewskich, aby byli Twoimi Bożymi narzędziami i mogli nam pomagać - nam niewdzięcznym i grzesznym dzieciom Twoim. 
Panie Jezu, Twoja Miłosierna Miłość nie zna granic. Bądź uwielbiony, pochwalony, podziwiany, kochany, czczony, utęskniony przez wszystkie Twoje dzieci. 

Bogu niech będą dzięki za to, że mamy Króla Polski w Panu Jezusie Chrystusie.

M. Z.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król Polski i Matka Boża Królowa Polski.
Chciałam się podzielić kilku świadectwami na Chwałę Bożą. Jestem to winna zwłaszcza Panu Jezusowi Chrystusowi Królowi Polski.

Był czerwiec 2012 roku, jak po obronie dyplomu na UKSW w Warszawie czekałam na moje znajome, które to miały się bronić w terminie południowym. Miałam zatem kilka godzin wolnego czasu, więc postanowiłam pojechać do Kościoła św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, gdzie mój śp. dziadek Jan przyjeżdżał na Msze Święte za Ojczyznę.
Wrosło gdzieś to przesłanie z opowiadań tak w moje serce, że postanowiłam śladem dziadka dotrzeć tam, gdzie z takim wysiłkiem przyjeżdżali ludzie z całej Polski narażając swoje życie. Kościół w swej skromności posiada wiele pamiątek po męczeńskiej śmierci Ks. Jerzego, a także sztandary Narodowościowe. Odnalazłam miejsce z dzieciństwa, była także głęboka modlitwa, odwiedzenie grobu, ale coś mnie jeszcze pociągnęło, aby jeszcze wrócić do Kościoła. Po lewej stronie było małe pomieszczenie, gdzie można było zakupić obrazki, książki, ale mój wzrok utkwił na obrazku Pana Jezusa w Koronie, ale nie cierniowej. Patrzyłam bardzo długo, docierało do mnie, że jeszcze nigdy nie widziałam Pana Jezusa jako majestatycznego Króla z insygniami władzy królewskiej. Zakupiłam obrazek i poszłam przed ołtarz, gdzie nie wiem dlaczego ale przyrzekłam Panu Jezusowi, że dam go poznać innym ludziom takim właśnie – nie w cierniowej koronie.
Powróciłam do domu, przekazałam najbliższej rodzinie jak pięknego Pana Jezusa zobaczyłam, ale życie toczyło się dalej, do chwili, gdzie Pan Jezus zaczął upominać się, abym dała świadectwo o Nim jako Królu w majestatycznej pięknej złotej Koronie i z berłem. Był rok 2016, gdzie odbyć się miała Intronizacja Pana Jezusa Chrystusa na Króla Polski w Łagiewnikach, ale niestety pomimo wielkiego rozmachu według mnie do niej nie doszło. Wszystkie wizerunki Pana Jezusa jakie widziałam na tej Intronizacji były w cierniowej koronie. Dla mnie był to smutny widok. Później jeszcze w Listopadzie 2019 roku byłam na Wolnej Elekcji na Błoniach Krakowskich, po czym moja nadzieja także się rozpłynęła. Spotkałam jednak kilka osób, które tak ja szukają prawdy. W roku 2020, gdzie słuchając kanału „W posłudze” usłyszałam, że będzie narodowa zbiórka na przygotowanie Intronizacji Pana Jezusa Chrystusa na Króla Polski, którą zorganizowali bracia Wróblewscy. Słuchałam wszystkich filmów, ale największym dla mnie zaskoczeniem było to, że zostałam zaproszona na Intronizację Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski 31.10.2020 roku w Świebodzinie. Uroczystość była odbyła się godnie, ze wszystkimi elementami i dopracowanymi szczegółami jakie powinny mieć miejsce.
Pomimo mojej całej ułomności jako człowieka – to Pan Jezus w moim życiu realizował swój plan. Teraz już minęło 4 lata od pierwszej Procesji uwielbieniowo-dziękczynnej jaką co tydzień na Chwałę Pana Jezusa organizujemy.
Chcę zaświadczyć o wielkim dziele Bożym jakie dla Narodu Polskiego wyświadczyli Bracia Wróblewscy, doprowadzając do Intronizacji Pana Jezusa Chrystusa na Króla Polski.
Kocham Cię Panie Jezu z całego mojego biednego serca. I tylko Tobie chce służyć na wieczność!!!

Łask jakie mi okazuje Pan Jezus Chrystus Król Polski na co dzień już zliczyć nie mogę. Od wielkich naprawdę cudów po opiekę przy wielu sytuacjach drobnych. Wymienię kilka z nich.

Trzy lata temu miałam bardzo trudną sytuację w pracy, gdzie zostałam przesłuchiwana przez policję, została prowadzona sprawa przez prokuraturę, gdyż w moim biurze została podpisana polisa przez osoby podające się za kogoś innego. Kilka lat ogromnego stresu, zeznań na policji i okazało się, że jakaś szajka cyganów wyłudzała ubezpieczenia. W styczniu tego roku zostałam całkowicie oczyszczona z wszelkich zarzutów, inaczej miałabym odebrane prawo wykonywania zawodu.

Innym razem kilka miesięcy zanosiłam komplet dokumentów do banku w sprawie kredytu hipotecznego klienta, zmieniły się zasady i cały czas oddawano mi go z poprawkami, których nie było widać końca, miałam wrażenie, że kręcę się w kółko, a termin ostatniego dnia na złożenie kompletu dokumentów zbliżał się bardzo szybko. Widząc swoją bezsilność w tej sprawie poprosiłam ze szczerego serca Pana Jezusa Króla Polski o pomoc i pomimo małej uwagi przyjęto mój wniosek. Hipoteka została przyznana na bardzo dobrych warunkach.

Miałam mały zabieg na policzku, gdzie miałam mieć po kilku dniach ściągnięte szwy. Pan doktor się rozchorował więc pielęgniarka je wyciągała. Niestety stwierdziła, że 1 szew gdzieś zniknął. Rana się goiła i bladła i na policzku ukazała się czarna nitka na całej długości rany. Poszłam już bez umawiania się do przychodni, gdzie mnie zbywano, gdyż lekarza wciąż nie było. Odnalazłam pielęgniarkę, która mnie obsługiwała ostatnim razem, ale gdy zobaczyła co się stało uprzedziła mnie, że rana się zarosła, będzie bolało, może to później źle wyglądać, nie ma odpowiednich narzędzi, bo są w sterylizacji. Widząc panikę pielęgniarki leżąc na kozetce pod światłem, nastawiając się na ból poprosiłam z całego serca – Panie Jezu Chryste Królu Polski ja Ciebie proszę niech Twoje ręce wyciągną mi tą nitkę. I w tej chwili, gdy to wypowiedziałam, pielęgniarka mówi do mnie tak: ja nie wiem jak to się stało, bo nawet pani nie dotknęłam, właściwie ta nitka znalazła się jakimś sposobem w pęsecie. Pani nie wiedziała jak to się stało. Wszystko odbyło się szybko, wyszłam z gabinetu i dopiero w drodze do domu do mnie doszło właściwie co się wydarzyło. I tylko łzy mi spłynęły po policzku jak zadbał o mnie sam Pan Jezus Chrystus Król Polski.

Ostatnio próbowałam zorganizować pielgrzymkę do Gietrzwałdu dla grupy katolickiej ze Śląska, choć już takich zrobiłam wiele w różne miejsca pielgrzymkowe, to w tym wypadku nic się nie kleiło, choć mieli swojego kierowcę z busem. Od terminu po oczekiwania grupy cała grupa, tj. 20 osób, zmieniała wciąż zdanie w sprawie wyjazdu. Nie wiedziałam co tu się dzieje, pierwszy raz spotkałam się z takim chaosem. W końcu napisałam, że jako organizator rezygnuję z wyjazdu, życzę im błogosławieństwa Bożego, ale mam inne plany. W tym samym czasie poprosiłam naszego kolegę z procesji czy mógłby z nami jechać do Kalisza do Św. Józefa i Gietrzwałdu i chętnie się zgodził. Nawet jeszcze powiedział, że pojedziemy do Lichenia, bo mamy blisko. Dotarliśmy do Gietrzwałdu w tym samym czasie co ta grupa, z która nie udało mi się wyjechać wcześniej. W Gietrzwałdzie zobaczyłam przy busie grupę, która miała naklejoną Matkę Bożą i Atamana i stało się dla mnie jasne co się stało. Miałam ochronę Bożą. Nawet gdyby doszło do wyjazdu nie wsiadłabym do tego busa i straciłabym też pieniądze.

Kilka miesięcy temu przyszła do mnie do pracy zapłakana znajoma, powiedziała, że jej córka ma urodzić bardzo chorego synka. Jeśli się urodzi to zaraz będzie miał ciężką operację i otwarta klatkę po operacji przez tydzień, aby lekarze oglądali pracę serca. Dałam jej Koronkę do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski wyjaśniając jaki skarb dostała w swoje ręce – powiedziała, że będzie się modlić. Z czasem napisała, iż córka urodziła synka – małego wojownika – Aleksandra. Chłopczyk po kilku dniach miał operację, którą przeżył, później drugą zamykająca klatkę i będzie miał jeszcze operację w sierpniu poprawiającą stan zdrowia, ale lekarze stwierdzili, że nad dzieckiem jest opieka Boża, bo tak ciężkiej operacji najczęściej dzieci nie przezywają.

Mogłabym wiele takich sytuacji przytaczać. Dla mnie ważne jest to, że Pan Jezus nad nami cały czas czuwa, realizuje swoje plany wobec naszej Ojczyzny, dał nam nadzieję i cokolwiek się dzieje – On zawsze dotrzymuje słowa. Jak powiedział, że kto z wiarą będzie się modlił, a wierzy, że Jezus Chrystus jest prawdziwym Królem Polski to wszelkie łaski otrzyma, jeśli będzie to zgodne z Wolą Bożą.

Dziękuję Ci Panie Jezu Chryste Królu Polski za te wszystkie Dzieła Boże, których pozwoliłeś mi doświadczyć i że realnie jesteś wśród nas. Nie ma po ludzku słów abym mogła opisać co czuję, zwłaszcza, że tych sytuacji jest dużo więcej. Ty Jezu wszystko wiesz. Tak powinno wyglądać panowanie Prawdziwego Króla i Władcy Polski. Zawsze i ze wszystkim możemy się do Niego zwrócić. Chcę Ci służyć na całą wieczność!!!

Mirosława P.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król Polski i Matka Boża Królowa Polski.

Dziękuję z całego serca Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu, Ojcu Synowi i Duchowi Świętemu i Tobie Najukochańsza Matuchno Boża za cud narodzin małej kruszynki mojej wnusi.
Kochani Przymierzanie, chciałabym złożyć świadectwo jak Bóg uratował moją małą iskierkę, kiedy córcia poszła do lekarza okazało się, że jest w ciąży, a brakowało jej parę dni by osiągnąć staż w pracy, a tu diagnoza lekarza, że ciąża zagrożona i tak było aż do dnia porodu. 
Razem trwaliśmy na modlitwie, a wraz z nami grupa modlitewna, za co składam im bardzo wielkie podziękowanie, że trwali do końca, do dnia porodu. Niech nasz Król i Bóg wam wynagrodzi za ten piękny dar serca. To jest również Wasza duchowa córunia. 
Niech będzie uwielbiony Bóg, który okazał nam tak wielkie swoje miłosierdzie, a maleństwo niech głosi chwałę Bogu swoim przyszłym życiem. 

Chwała Panu.

Piotrek

​Niech będzie pochwalony Pan Bóg w Trójcy Przenajświętszej i Matka Boża.
Chciałbym podzielić się pewnym świadectwem. Odkładałem je 3 miesiące, ponieważ nie wiedziałem od czego zacząć i na czym skończyć, aby uwzględnić jak najwięcej z tego ile Pan Jezus mi pomógł.
Otóż Pan tak pokierował moim życiem, że w 2021 roku znalazłem się na AGH-u, na kierunku Mechaniki i Budowy Maszyn. Z pewnych przyczyn mam uraz do wszystkiego co związane z mechaniką, motoryzacją itp. Z gimnazjum miałem również bardzo duże braki z fizyki, a tu była ona na poziomie rozszerzonym.
Tylko Samemu Bogu jest wiadome co tam przeszedłem. Nie było przedmiotu, który mnie zainteresował. Każdy wykład był walką, aby nie zasnąć. Audytoria były dla mnie panicznym stresem. Bóg także wtedy odsunął ode mnie wszystkich przyjaciół i znajomych. Te trzy i pół roku studiów inżynierskich, stały się dla mnie małym Biblijnym Wielkim Uciskiem.
 
Od początku towarzyszyła mi pewna duszyczka, przez którą Pan niósł mi pomoc. Osoba ta obiecała mi pomóc, jeśli pójdę razem z nią na ten kierunek. To, ile czasu i serca poświęciła wie tylko Bóg i my.
Jednak nawet pomimo tego chciałem zrezygnować. Co pół roku pisałem do osoby posiadającej dar lokucji, aby pytała Pana Jezusa o moją sytuację. Pan Jezus od początku mówił: Niech wytrwa. Mówił, że: Ma wolną wolę, lecz więcej zyska w Moich oczach, jeśli dotrwa do końca tego roku. Po 2 latach Pan Jezus powiedział: Ma wolną wolę, jeśli nie czuje się na siłach niech odejdzie, lecz jeśli zostanie Ja mu pomogę.
 
Pan zawsze kierował wydarzeniami tak, że udawały się CUDEM. Do dziś pamiętam pierwszy egzamin z chemii. Kartki były już rozłożone tekstem do dołu na wszystkich stolikach. Było 4 albo 5 grup. Gdy odwróciłem kartkę zobaczyłem, że dostałem dokładnie tę samą grupę, którą widziałem wcześniej gdzieś zupełnie "przypadkiem", a którą rozwiązywałem. Dzięki temu zdałem.
 
Egzamin z Termodynamiki. To było zaliczenie, na które pierwszy raz w życiu szedłem bez stresu. Byłem pewny, że go nie zdam – jak wszystkich kolokwiów w pierwszym terminie u tego profesora. Oczywiście nie odpuściłem i uczyłem się pół nocy oraz prosiłem Pana Jezusa o pomoc, lecz wątpiłem. Ostatecznie moja liczba punktów była 15 SETNYCH powyżej progu zdawalności.
Pamiętam jak wielokrotnie po godzinach i nocach nauki – dostawałem grupy, które były wręcz ułożone pode mnie, podczas gdy inni dostawali, jak to się żartobliwie przyjęło – "grupy śmierci".
 
Nie zapomnę też jak pewien doktor, u którego nie zdałbym kolokwium, zaprosił mnie i dwie inne osoby do restauracji na wspólne ocenianie. Podczas sprawdzania mojej pracy wszyscy wiedzieliśmy, że nie zdałem, lecz doktor prześledził ją i szybko powstawiał punkty w miejscach, gdzie ich być nie powinno. Dzięki temu zaliczyłem audytoria i mogłem podejść do egzaminu, którego nie będę nawet opisywał. Cud podobny do tych opisanych wcześniej.
 
Na pierwszym roku miałem postawę buntownika – cały czas chciałem zrezygnować. Na drugim roku dalej chciałem, lecz już starałem się szukać w tym Woli Bożej. Na trzecim roku i ostatniej połówce odpuściłem już niemal całkiem bunt. Pogubiłem się w tym jak Bóg wszystkim kieruje. Miałem już tylko w sercu – Niech się dzieje Twoja Wola Boże. Dla Ciebie Tu jestem. Jak chcesz żebym wyleciał choćby i z ostatniego, siódmego semestru – niech tak się dzieje.
Nie myślcie, że była to kwestia przyzwyczajenia. Nic się nie zmieniło z rzeczy, które opisałem na początku, z wyjątkiem mojego podejścia do Woli Bożej.
 
Ostatnia część – pisanie pracy inżynierskiej, egzamin inżynierski oraz obrona pracy.
Pan pomógł mi przez wspomnianą wcześniej duszyczkę. Osoba ta wielokrotnie podczas studiów mówiła, że jeśli ma mi z czymś pomóc to z łatwością jej to przychodzi. Z kolei, gdy w grę nie wchodziła pomoc dla mnie – przychodziło jej to trudniej. Finalnie praca inżynierska została ukończona, a mój promotor był z niej bardzo zadowolony.
W międzyczasie był jeszcze egzamin ze wszystkich semestrów. Uczyłem się do niego ponad tydzień, codziennie po 10-12 godzin. Cały czas zapraszałem Pana Jezusa, aby uczył się razem ze mną i On faktycznie był! Na egzaminie miałem też pod koszulą koszulkę Pana Jezusa Króla Polski. Gdy podczas pisania zostało mi 5 pytań, w których musiałem "strzelać", Pan Jezus Sam mnie uspokajał.
Ostatecznie egzamin inżynierski zdałem na 5.0...
 
Nadszedł też dzień obrony pracy inżynierskiej. Zakładałem też opcję, że z Woli Bożej się nie obronię. Co by nie było – przyjąłem. Powiedziałem: Jezu, przecież tylko i wyłącznie dla Ciebie tu jestem. Nie chcę żadnych papierów i dyplomów. Chcę tylko Twej Woli.
Jak przy wszystkich ważnych zaliczeniach i egzaminach – pod koszulę ubrałem koszulkę Króla Polski i poszedłem się bronić. Jezus w Swoim Miłosierdziu nawet tak pokierował, że byłem pierwszy z nas wszystkich. Obrona przebiegła bardzo dobrze. Przewodniczący komisji miał jedynie pewną wątpliwość dotyczącą sprawy, która z góry była założona, lecz natychmiast mój promotor zaczął mnie bronić. Wszystko szybko się wyjaśniło i nie było żadnych zastrzeżeń. Obroniłem się na 5.0.
 
Co więcej, Pan Jezus tak pokierował, że na miesiąc przed obroną, pod kościołem zaczepił mnie pewien Pan, który poszukiwał osoby do pracy w biurze u mnie na wsi. Jak się okazało jest on prezesem tego zakładu. Już wtedy wiedziałem, że Pan Jezus sam się zatroszczył o to co mam dalej robić i gdzie mam iść, bo sam o tym w ogóle nie myślałem. Pomimo tego, że z takimi papierami jakie mam po tej uczelni, mógłbym iść gdziekolwiek bym chciał – nie chciałem i nie chcę. Wola Boża przyprowadziła mnie właśnie tu. Póki co jest to staż. Jak wiemy nie ma na nim zbyt wiele pieniędzy, ale dla mnie jest to ostatnia rzecz, na którą patrzę. Mój Pan jest stwórcą świata. Jeśli mam go w sercu – jestem najbogatszym ze wszystkich ludzi. Na co mi więc więcej? Skoro Pan Sam troszczy się i ubiera lilie polne i karmi dzikie zwierzęta, o cóż więc mam się bać ja – Jego stworzenie, które chce On obdarzyć życiem wiecznym? Bóg jest Miłością.
 
Kończąc, chciałbym dodać też o następującej sytuacji – bardzo spuchnęła bateria w moim telefonie i było niebezpieczne, aby dalej go używać. Jezus i tu szybko zaradził. Podarował mi On zupełnie niespodziewanie telefon firmowy w tej pracy, w której teraz jestem.
​

To wszystko co napisałem jest bladym cieniem tego co doświadczyłem od Pana Jezusa. Do nas należy jedynie ufać oraz prosić o wypełnienie Woli Bożej. Każdy jest powołany do świętości. Wystarczy powiedzieć Bogu "tak" i walczyć o to do końca.

Pozdrawiam szczególnie ludzi młodych, często zagubionych a poszukujących Woli Bożej. Ufajcie.
Jak śpiewamy w pieśni majówkowej „Już dzisiaj zależy od Polskiej młodzieży, następne tysiąc lat”. Jezus czeka na Was. Nie czekajcie na jutro, bo jutra może nie być.
​

Dzięki Bogu świadectwo w końcu udało się napisać, lecz nie zawiera ono prawie nic z tego wszystkiego co Pan Jezus w rzeczywistości sprawił za co Cię Panie Jezu z całego serca przepraszam.
Dziękuję Ci Panie Jezu za wszystko.
 
PS: Podczas pisania tego świadectwa, co chwilę stukały i pukały meble i okna w moim pokoju. Niech więc i to przyczyni się do większej chwały Bożej.
 
Z Panem Bogiem.

W. K.

​Niech będzie pochwalony Pan Bóg w Trójcy Przenajświętszej i Matka Boża.
​
Chciałam podzielić się kilkoma świadectwami na chwałę Bożą.
Sytuacja z moim zębem (jedynką) była bardzo ciężka. Okazało się, że był przedtem źle przeleczony kanałowo, pojawiła się przez to sporej wielkości zmiana nad nim, a żeby go uratować trzeba było przecisnąć się przez bardzo wąskie miejsce w środku niego.
Miałam dwie konsultacje dentystyczne, jeden dentysta stwierdził, że lepiej usunąć zęba i wstawić tam implant, a drugi postarałby się go uratować. Wybrałam drugiego dentystę. Przed tą wizytą pomodliłam się koronką do Chrystusa Króla Polski, prosiłam by ten ząb został uratowany i powierzyłam Bogu cały ten zabieg. Podczas zabiegu udało się przejść przez tamto miejsce i szanse na uratowanie tego zęba bardzo się zwiększyły, za co jestem ogromnie wdzięczna. Sam dentysta wykonujący ten zabieg był zaskoczony, że tak szybko i łatwo to poszło, aż powiedział „Chwała Bogu”. 
Dodatkowo Pan Bóg nie raz wysłuchał przez tę Koronkę moje prośby o zdanie egzaminów z przedmiotu, który sprawiał mi największe trudności.
Wysłuchana została również moja mama. Jechała autobusem z moim bratem, który kupił bilet przez aplikację w telefonie. Nagle pojawili się kontrolerzy biletów, a bratu w tym samym momencie rozładował się telefon. Gdy podeszli już o krok od niego
mama w myślach prosiła Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski o pomoc. Wyszło tak, że wszyscy mieli sprawdzone bilety oprócz mojego brata, jakby stal się dla nich w tej chwili "niewidoczny ". 

Dziękujemy Ci Boże za wszystkie otrzymane łaski. Króluj nam Panie Jezu Chryste Królu Polski!

​Mariusz Wróblewski

​Niech będzie pochwalony Pan Bóg w Trójcy Przenajświętszej i Matka Boża, nasza Mama, Pani i Królowa.

Drodzy bracia i siostry w Panu naszym Jezusie Chrystusie Królu Polski i Wszechświata, pragnę podzielić się moim świadectwem. Piszę to świadectwo z natchnienia Ducha Świętego w Niedzielę Miłosierdzia Bożego na Chwałę Bożą i wzrost waszej wiary.
Większą część dnia spędzam na modlitwie, nie mam więc czasu w ciągu dnia na uprawianie sportu czy nawet dłuższe spacery. Dlatego potrzebowałem Cudu Bożego, żeby zrzucić trochę zbędnych kilogramów i ten cud się zdarzył.
W ciągu dwóch miesięcy schudłem ponad 10 kg, około 7 cm w pasie, ogólnie na całym ciele. Nie uprawiałem żadnego sportu jak już pisałem, ale modliłem się.
Chudłem w takim tempie, że Grzegorz zapytał Pana Jezusa czy czasami nie jestem chory. Pan Jezus odpowiedział, że nie jestem chory i że moje schudnięcie nie wynika z żadnej choroby. Pan Jezus powiedział, że wymodliłem to. Mówiłem pełnym wiary sercem do naszego kochanego Pana Boga jak bardzo chciałbym schudnąć i wrócić to wagi, w której czułem się najlepiej, i tak też się stało – mam dokładnie taką wagę o jaką prosiłem. Chwała Tobie Panie Boże Trójjedyny i Matko Boża. Dziękuję wszystkim Świętym Duszom w Niebie, którzy wstawialiście się za mną u Pana Boga.
Następstwem moich modlitw w tej sprawie, było to iż zacząłem spożywać mniejsze posiłki nie rezygnując z niczego, najadam się, ale nie do syta i nie przejadam się. Zjadam 3 posiłki dziennie i raczej nie dojadam pomiędzy posiłkami.
Tak więc widzicie kochani, że w każdej sprawie Pan Bóg pomoże, ale musi się to zgadzać z Jego Przenajświętszą Wolą i trzeba modlić się sercem i z wiarą, z wiarą że Pan Bóg może nam pomóc. Jak Pan Jezus mówi w Piśmie Świętym "twoja wiara cię uzdrowiła".

Kocham Cię Boże Ojcze Wszechmogący Stworzycielu Świata i Wszechświata.
Kocham Cię Panie Jezu Chryste Królu Polski i Wszechświata.
Kocham Cię Panie Boże Duchu Święty Ożywicielu i Uświęcicielu.
Kocham Cię Matko Boża Królowo Polski i Świata, Nieba i Ziemi.

Z Panem Bogiem drodzy bracia i siostry w Panu Naszym Jezusie Chrystusie.

M. R.

Niech będzie pochwalony Jezu Chrystus i Matka Boża.
Kochani chciałabym się z Wami podzielić moimi świadectwami, na chwałę Pana naszego Jezusa Chrystusa Króla Polski i Matki Bożej, Królowej Polski.
​
Nasz król i zbawiciel uwolnił mnie kila lat temu od mowy złego, a mianowicie od przeklinania. Ilekroć się denerwowałam, to rzucałam tzw. łaciną podwórkową. Aż strach było słuchać, wspominają najbliżsi. Zaczęło się to, gdy byłam nastolatką i tak trwało do wieku dorosłego. Na tamten czas byłam zagubiona. Trudno mi nawet określić, kiedy dokładnie zaczął się ten proces uwalniania od tego brzydkiego mówienia, ale chyba na krótko przed pojawieniem się PMB w moim życiu. Pewnego dnia Pan Jezus postawił na moje drodze kanał „W posłudze”. Pokierował mnie i zaczęłam brać udział w procesjach dziękczynno-uwielbieniowych do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski. Z czasem Pan Jezus dał łaskę i poznałam, że zaczynam się pilnować w słowach. Coraz częściej rozmyślałam jakie skutki przyniesie to co powiem.
Bogu niech będą dzięki za łaskę uwolnienia od przeklinania i ofiarowanie łaski zastanawiania się nad tym co mówię!

W zeszłym roku miałam do podjęcia trudną dla mnie decyzję. Stały przede mną dwie opcje do wyboru i choć skłaniałam się do tej dla milszej opcji, to bałam się, że popełnię błąd… że może trzeba iść w tę niemiłą opcję. Zawierzyłam to wtedy Matce Bożej poprzez Nowennę Trzech Zdrowaś Maryjo. Krótko po jej zaskoczeniu zauważyłam, że zaczęłam czuć ogromną niechęć do tej milszej dla mnie opcji. Nawet dostałam sygnały od najbliższych (były ze dwa jak nie więcej) i to nie były jakieś subtelne znaki, ale takie prawie że w twarz rzucone, że mam iść tą tzw. wstydliwą dla mnie drogą. Nie miałam już żadnych wątpliwości, że mam wybrać tę niemiłą opcję. I wiecie co kochani bracia i siostry? Ta niemiła opcja okazała się być najlepszą decyzją jaką mogłam podjąć. Teraz widzę, że to ukryta pycha by mnie zgubiła i zaszkodziła bardzo ważnej dla mnie osobie.
Kochana Maryjo, tak jak powiedział Grzegorz z Leszna, Ty jesteś naszą Mamą z Nieba.
Dziękuję, że się tak troszczysz o nas wszystkich. Dziękuję Ci najukochańsza Matko Boża, że uratowałaś nas przed tym strasznym błędem i jego tragicznymi następstwami.

Jakiś czas temu rozmawiałam z Grzegorzem przez telefon w pewnej sprawie. Podczas rozmowy mocno kaszlałam, a męczył mnie ten kaszel od dłuższego czasu (pozostałości po grypie lub mocnym przeziębieniu). Wtedy Grzegorz powiedział, że Pan Jezus mówi że mam pić syrop z babki lancetowatej. Postarałam się o taki syrop i w krótkim czasie kaszel przeszedł.
Dziękuję Ci Panie Jezu kochany za łaskę uzdrowienia! Teraz też wiem jaki syrop mam mieć w apteczce.

Mniej więcej w marcu zaczęłam mieć kłopot z kolanem. Było to bardzo nie fajne uczucie, ale z czasem rozeszło się to po kościach. Po czasie jednak znowu wróciło. Dni mijały, a to nie przechodziło. Martwiłam się, że czeka mnie wizyta u ortopedy, badania i rehabilitacja. I wszystko to będzie płatne, aby przyspieszyć sprawę. Martwiłam się czy wystarczy pieniędzy na to wszystko. Pomyślałam, że napisze do Grzegorza i poproszę, aby Panu Jezusowi przedstawili moją prośbą o uzdrowienie tego kolana, gdy będą się modlić za wszystkich Przymierzan proszących ich o modlitwę. Tak też zrobiłam. Jakiś czas temu poczułam, że to nieprzyjemne uczucie w kolanie, minęło i mogę normalnie chodzić.
Bądź pozdrowiony kochany Panie Jezu Chryste, Królu wiecznej chwały w Trójcy Przenajświętszej. Dziękuję za Twoją dobroć i wszystkie łaski! Łącznie z tymi, o których nie wiem.

Jestem wdzięczna braciom Wróblewskim za ich posługę.
Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie.

​Krzysztof z Leszna

​Niech będzie pochwalony Pan Bóg w Trójcy Przenajświętszej i Matka Boża.
Chcę się podzielić z Wami moim świadectwem jak Pan Bóg zadziałał w ostatnim czasie w moim życiu. Jestem w podeszłym wieku i mam problem ze słuchem. W związku z czym poprosiłem Pana Jezusa za pośrednictwem Grzegorza o uzdrowienie mojego słuchu.
Otrzymałem odpowiedź, że mam się otworzyć na wolę Bożą.
Po modlitwach przed Najświętszym Sakramentem i Litanią do Przenajświętszego Serca Pana Jezusa, słuch się niewiele poprawił. Otrzymałem od Pana Boga natomiast inną łaskę, a mianowicie od pewnego czasu nie puchną mi nogi, a miałem z tym problem od około dwóch lat.

Nasi Święci Patronowie też mi pomogli.
Urodziłem się 19 marca, a więc w Święto Św. Józefa i właśnie w tym roku w tym dniu mieliśmy procesję Dziekczynno-Uwielbieniową do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski i jak zawsze po procesji wyjeżdżam samochodem do domu. W tym dniu jednak po włączeniu i ruszeniu samochodem usłyszałem jakieś tarcie. Nie wiedziałem co się dzieje. Kilka razy ruszyłem samochodem do przodu i do tyłu i w pewnym momencie usłyszałem głośny trzask i złamał się wahacz przedniego koła. Nawet nie mogę myśleć, co by było gdyby to się wydarzyło w czasie podróży do domu.
Wiem, że przez wstawiennictwo moich Świętych Patronów Józefa i Krzysztofa nie doszło do groźnego wypadku. 

Chcę jeszcze nadmienić, że choruję na schorzenia urologiczne i w związku z tym mam badania kontrolne raz na rok.
W grudniu zeszłego roku podczas badania lekarskiego USG pęcherza lekarz znalazł coś w pęcherzu co nie powinno tam być. W związku z tym otrzymałem skierowanie na cystoskopie pęcherza. Badanie wykonano dnia 3 kwietnia tego roku. Po wykonaniu badania lekarz poinformował mnie, że już nie ma tego czegoś w pęcherzu i dodał, że nie ma nowotworu. To badanie zawierzyłem Panu Bogu w modlitwie i w Eucharystii. Należy zawsze ufać Panu Bogu, a nie wątpić. Każda modlitwa jest wysłuchana przez Pana Boga choć nie zawsze otrzymujemy, to o co prosimy. Pan Bóg wie najlepiej czego nam potrzeba. Otrzymałem wiele łask od Pana Boga, za co jestem bardzo wdzięczny i niech będzie uwielbiony Pan Bóg w Trójcy Przenajświętszej i Matka Boża.
​
Pozdrawiam siostry i braci w Chrystusie.

Marcin

​Niech będzie Pochwalony Pan Bóg w Trójcy Przenajświętszej i Matka Boża. 
Chciałbym podzielić się świadectwem, którego doświadczyłem w ten piątek. 
Od moich Braci, osób Bożych dostałem w czwartek wieczorem wiadomość, że wyślą mi przesyłkę z wyrobami własnymi, abym sobie spróbował, z miejsca które wskazał Pan Jezus. Z uwagi, że produkty były świeże liczył się czas dostawy, i aby nie generować dodatkowych kosztów Duch Święty podsunął rozwiązanie tzw. przesyłki konduktorskiej – dzisiaj nadajesz, za parę godzin odbierasz. 
Od rana dostałem dziwne boleści brzucha, zastanawiałem się nawet czy nie wrócić domu. Osoba, która nadawała przesyłkę u siebie też napotkała na problemy, chociaż wcześniej opisała przesyłkę zgodnie z instrukcją, wiadomo o co chodziło... Pomodliłem się koronką do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski, poprosiłem o pomoc, żeby pomógł mi odebrać paczkę bez problemu. Udałem się na dworzec PKP (chciałem dodać, że wcześniej nie odbierałem takich przesyłek, więc nie wiedziałem co i jak, poza tym czas trzeba to zrobić w miarę szybko, pociąg stoi tylko chwilę i odjeżdża), idąc w stronę peronu nagle pojawił się obok mnie człowiek w kurtce z napisem PKP, zaczęliśmy rozmawiać i mówi, że też czeka na ten pociąg i bardzo chętnie mi pomoże :)
Paczkę odebrałem i od razu wszystkie boleści odeszły.
Z całego serca dziękuję Ci Panie Jezu, że tak pokierowałeś tym wszystkim od samego początku, za wspaniałe wyroby wszystko świeżutkie i bardzo, bardzo smaczne – uczta dla podniebienia. 

Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie!!!
Z Panem Bogiem.

Natalia B.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król Polski i Matka Boża.
Chciałam się podzielić dwoma świadectwami. Moj syn prawie nie widział na jedno oko. Okulista wysłał nas do neurologa i na rezonans głowy. Postanowiłam zamówić Mszę Świętą u ojca Łukasza Prausa i stał się cud – syn widzi na oko i nie ma żadnych problemów neurologicznych.
​
W lutym 2024 roku szwagier miał poważny wypadek, spadł z wysokości kilku metrów. Zrobił się krwiak, w każdej chwili mógł pęknąć. Również postanowiłam zamówić Mszę Świętą u ojca Łukasza. Okazało się, że krwiak się wchłonął. Obyło się bez operacji i wszystko dobrze się skończyło. 
Pan Jezus poprzez posługę o. Łukasza dokonał cudu. 
​
Bądź uwielbiona Trójco Przenajświętsza i Matka Boża. ​

Maria

Niech pochwalony Pan Bóg w Trójcy Przenajświętszej i Matka Boża Królowa Polski. 
Chciałam się podzielić świadectwem, którego doświadczył mój mąż. Wychodziłam na Procesję Dziekczynno-Uwielbieniową do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski, mąż był zdrowy, wracając do domu po Procesji mąż nie mógł stanąć na nogi. Pomodliłam się z mężem częścią chwalebną na Różańcu i Koronką do Pana Jezusa Króla Polski, prosząc o zdrowie. Nie moja wola, ale Twoja Panie Jezu niech będzie. Po modlitwie mąż wstał i małymi kroczkami przesuwał nogi. Zadzwoniłam do Grzegorza, poprosiłam o modlitwę za męża. Pan Jezus wysłuchał modlitwy i mąż odzyskał siły w nogach, są sprawne i chodzi. 
​

Chwała Tobie Panie. Dziękuję Ci Panie Jezu Królu Polski i Matko Boża Królowa Polski za wszystkie łaski otrzymane.
​Bogu Niech Będą Dzięki. 

Remigiusz K.

Niech będzie pochwalony i uwielbiony Pan Bóg w Trójcy Przenajświętszej i Matka Boża nasza ukochana Mama, Pani i Królowa.
Drodzy bracia i siostry w Chrystusie Panu, pragnę podzielić się z wami świadectwem na Chwałę Bożą, dotyczącym uzdrowienia mojego ojca chrzestnego przez naszego ukochanego Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski i Wszechświata, które miało miejsce około trzech lat temu. 

Któregoś dnia we wspomnianym okresie czasu dowiedziałem się, że mój ojciec chrzestny trafił do szpitala z podejrzeniem niewydolności nerek i jego stan był bardzo ciężki. Z późniejszych informacji przekazanych mi przez ciocię wynikało, że może w każdej chwili umrzeć, a lekarze nie dawali mu już nadziei, gdyż nerki przestały pracować. Wówczas z natchnienia Bożego zacząłem się modlić koronką do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski, którą nasz ukochany Król i Bóg przekazał przez naszego najdroższego proroka Grzegorza z Leszna, o uzdrowienie mojego chrzestnego. Przez okres jego pobytu w szpitalu, gdyż był w śpiączce, modliłem się, jak również została odprawiona Msza św. w tej intencji, trwało to jakiś czas.
W pewnym momencie chrzestny przebudził się i zaczął dość szybko wracać do zdrowia, lekarze byli bardzo zdumieni tym faktem i stwierdzili, że chyba to cud że się wybudził i żyje. Oczywiście to nasz ukochany Pan Jezus Chrystus Król Polski i Wszechświata wysłuchał prośby nędznego grzesznika i uczynił cud uzdrawiając mojego ojca chrzestnego. 
​
Z całego serca dziękuję Panu Jezusowi Chrystusowi Królowi Polski i Wszechświata i Matce Bożej za tak wiele cudów i łask w życiu moim i mojej rodziny. Trwajmy zjednoczeni na modlitwie drodzy bracia i siostry, szczególnie wokół wspaniałego dzieła Bożego jakim jest Przymierze Miłości Bożej dane nam na te czasy w przepotężnym Miłosierdziu Bożym przez Boga Ojca w Trójcy Jedynego i Matkę Bożą. 

Z Panem Bogiem. ​

Piotrek

​Niech będzie pochwalony Pan Bóg w Trójcy Przenajświętszej i Matka Boża
Chciałbym podzielić się pewnym świadectwem ku większej Chwale Bożej.

W listopadzie 2020 roku moja mama poważnie zachorowała na covidowe zapalenie płuc. Przez około tydzień była w domu, gdzie coraz bardziej upadała na zdrowiu aż w końcu było na tyle źle, że musieliśmy zadzwonić na pogotowie, bo mama udusiłaby się następnej nocy. Było to dokładnie 10 listopada 2020, gdy została zabrana do szpitala. Przez kilka kolejnych dni stan mamy znacznie się pogorszył, ponieważ leżała na łóżku "desce" na korytarzu, w oczekiwaniu na wynik "testu" covidowego, bo bez niego nie mogła być umieszczona na odpowiedniej sali. Testy jak wiemy były loterią. W ciągu jednego dnia mama miała robione 4 testy, bo cały czas wychodziły raz dodatnie, raz ujemne. To oczekiwanie i brak opieki nad mamą doprowadziły ją do bardzo poważnego stanu. Na 5 dni spędzonych w szpitalu, mama zadzwoniła 2 razy i rozmowa trwała kilka sekund. Mama była tak strasznie słaba, że udawało się jej raptem powiedzieć, że jeszcze żyje. Wydawało się, że lada chwila wyzionie ducha. 
Moja rodzina była zrozpaczona, tata załamany, siostra się wręcz kończyła... a ja? Do dziś tego nie rozumiem. Miałem pokój w sercu, mimo że na zewnątrz mogło się to nie wydawać. Jakoś wierzyłem, że będzie dobrze. Wierzyłem, że jak Bóg dał chorobę to i Bóg ją zabierze jeśli zechce.
​
15 listopada 2020 w niedzielę dostaliśmy informacje, że mama jest w stanie krytycznym. Około 11.30 zadzwoniła do nas na około 20-30 sekund (dłużej nie była w stanie rozmawiać, bo była tak strasznie słaba) aby się z nami pożegnać, bo nie było nadziei. Niedługo po tym zacząłem przeglądać jakieś stare zdjęcia z mamą i pamiętam, że wtedy faktycznie pierwszy raz zapłakałem.
Niedługo potem siostra mojego taty powiedziała mi, abyśmy zaczęli nowennę do św. Rity - patronki od spraw trudnych i beznadziejnych. Tak też zrobiliśmy. Po południu ja, mój tata i siostra wspólnie uklękliśmy i rozpoczęliśmy razem nowennę do św. Rity przyzywając też św. Jana Pawła II. I stała się tu rzecz niezwykła. W momencie żegnania się, po zakończeniu odmawiania pierwszego dnia nowenny, nagłe rozległ się dzwonek telefonu. Zadzwonili ze szpitala i powiedzieli, że stan zdrowia nagle się poprawił. To był przełomowy moment, od tego wszystko ruszyło gwałtownie do przodu. 
17 listopada odbyła się pierwsza Msza Święta za mamę, 17/18 listopada w nocy mama otrzymała osocze. Przy tym pragnę dodać z opowiadań mamy, że przy każdej kropelce osocza, które było mamie podawane, czuła jak wstępowały w nią siły życiowe. 
19 listopada mama była w stanie rozmawiać już przez telefon nawet 20 minut. O godzinie 18.00 odbyły się w dwóch kościołach jednocześnie Msze Święte za mamę.

Mama spędziła w szpitalu łącznie 3 tygodnie. Z tego co pamiętam to zmówiliśmy w tym czasie 3 nowenny do św. Rity. Gdy się jedna kończyła, od następnego dnia zaczynaliśmy kolejną i tak 3 razy. Koło 30 listopada mama wróciła do domu i dokończyła razem z nami odmawianie tej trzeciej nowenny :))

Dziękuję Ci Jezu. Ile razy o tym myślę, tyle razy nie mogę się nadziwić. Dziękuję Ci Jezu, że byłeś wtedy tak blisko jak nigdy wcześniej, dziękuję Ci za ten dziwny pokój serca jakiego nigdy wcześniej nie miałem jak właśnie w tamtym czasie. Dziękuję Ci Jezu za to, że uratowałeś mnie z wielkiej hańby wśród ludzi w sprawie Tobie wiadomej. 
Dziękuję także wszystkim, którzy zanosili w tamtym czasie modlitwy do Nieba za moją mamą, a szczególnie istniejącej wówczas grupie PMB na Wire :)) no i wreszcie dziękuję Tobie św. Rito, która przybyłaś natychmiast, gdy tylko Cię wezwaliśmy i w piorunujący sposób wyprosiłaś to, o co prosiliśmy. To był prawdziwy cud i do dziś nawet sami lekarze tak twierdzą.

​M. Z.

​Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król Polski i Matka Boża Królowa Polski!!!
Chciałam się podzielić przepięknym według mnie świadectwem, przynajmniej dla mnie jest to co Pan Bóg pozwolił mi zobaczyć, mogę to nazwać „oczami duszy”. Początkowo chciałam to zostawić tylko dla siebie, gdyż nie mam żadnego potwierdzenia u osób, do których mam zaufanie. I to co widziałam też trudno opisać słowami, ale spróbuję na chwałę Bożą. 

Była to sobota 20 lipca, tuż po I rocznicy Intronizacji Serca Pana Jezusa, kiedy przyjęłam Szkaplerz Serca Jezusowego. O godzinie 12, jak w każdą sobotę rozpoczęliśmy procesję. Po części, gdzie skończyliśmy śpiewać, rozpoczęliśmy drugą część modlitewną. Był to bardzo gorący i bezwietrzny dzień, zauważyłam, że grupa wyjątkowo cichutko się modli, jest kilka osób starszych, więc wiadomo było im trudniej. Pomyślałam sobie, że pogoda zrobiła swoje i mocno skupiłam się na modlitwie. Za chwilę dostałam, tak jakby z góry taką rześkość i siłę, że modliłam się z dużą łatwością i zapałem. Poczułam to wyraźnie tak jakbym to otrzymała – tak jak się otrzymuje prezent. 
W pewnym momencie zobaczyłam, jak z każdego brzegu Krzyża, od samej ziemi, przy którym się modlimy, wybija z wielką siłą źródło wody – czyli były to cztery źródła wody, które z ogromną siłą wybijają bardzo wysoko ponad drzewa, które nas otaczają, ponad miasto i wracają w postaci kropli, które zraszają pobliskie okolice, nie robiąc tym nikomu krzywdy. Widziałam wodę, która miała kolor światła, lazur i bił od niej chłód, który był tak potrzebny w tym dniu. Próbowałam ogarnąć to moją głową co się właściwie dzieje wokół mnie, spojrzałam na ludzi klęczących wokół mnie, ale nic się nie działo takiego, aby to kogoś jeszcze zainteresowało. Dotarło do mnie, że dzieje się coś co widzę tylko ja, a tak mi było szkoda, że nie można na ten temat z nikim później porozmawiać. Był to obraz, który był żywy, działo się to tak jakby na obrazie tego na co patrzyłam. 
​
Po kilku miesiącach takiego przemyślenia uważam, że dane mi było chyba widzieć obraz żywej wody i tego jakie płyną łaski z modlitwy na procesjach w całej Polsce. 

Króluj nam Panie Jezu Chryste Królu Polski!!!
M. Z. Dąbrówka W. - Rozalia

​M. Z.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król Polski i Matka Boża Królowa Polski. 

15 grudnia byłam z mamą i siostrą na cmentarzu u mojego śp. taty. Widząc uschnięte kwiaty poszłam je wyrzucić do pobliskiego kosza i następnie wracając w kierunku rodziny stanęłam na śliski kafelek, ale przysypaną śniegiem przy jednym z grobowców. Poślizgnęłam się tak szybko i z całej siły, że padłam całym ciężarem prawej strony ciała na krawędź grobowca – tak, że na chwilę straciłam przytomność i tylko pamiętam słowa, kiedy zapytałam Pana Jezusa „czy to już naprawdę teraz?” Miałam na myśli, że chyba tak nieszczęśliwie upadłam, że straciłam życie. Minął jakiś nieokreślony czas, aż zrozumiałam, że chyba jednak żyję – ponieważ próbuję złapać oddech i z wielkim wysiłkiem go łapałam. Wówczas strasznie bolała mnie cała ręka, brzuch w okolicy wątroby, mostek i żebra po prawej stronie. Byłam święcie przekonana, że w najlepszym przypadku jestem gdzieś połamana. Gdy moja siostra się zorientowała, że nie ma mnie zbyt długo zaczęła mnie szukać i podbiegły do mnie z mamą, ale nie byłam w stanie się sama podnieść. Chciały też wezwać pogotowie na cmentarz, ale jest on ogromny, przypomina bardziej park i ciężko byłoby nas znaleźć, postanowiłyśmy udać się do szpitala. 
Niestety był to błąd, ponieważ przesyłali nas do kolejnych szpitali. W między czasie modliłyśmy się do Pana Jezusa Chrystusa Króla Polski o pomoc, a przede wszystkim o to, abym nie miała pękniętego jakiegoś wewnętrznego narządu. Czekając na tomografię poprosiłam także o wparcie modlitwę grupę, z którą od ponad 3 lat robimy regularnie procesje. Przed tomografią kazano mi ściągnąć dwa szkaplerze na srebrnym łańcuszku co też zrobiłam. Niemniej jednak na I rocznicę Intronizacji Serca Pana Jezusa założyłam jeszcze materiałowy szkaplerz Serca Jezusowego, który mogłam wziąć do ręki podczas tomografii i dzięki temu czułam cały czas opiekę Pana Jezusa. Wynik badania wszystkich bardzo zaskoczył, zwłaszcza lekarza, ponieważ się okazało, że nie mam absolutnie nic pękniętego i nawet jednego złamanego żebra. 

Chciałam Ci tak bardzo Panie Jezu podziękować za taką opiekę. Mam wprawdzie bardzo mocno poobijane żebra, co wiąże się wiadomo z dużym bólem, ale jestem także szczęśliwa i wdzięczna za modlitwę osób, które mnie obejmują nią codziennie. Chcę także podziękować za modlitwę grupie, która podjęła także modlitwę. 
Ta sytuacja pokazała mi, że nawet będąc osobą bardzo sprawną, w każdej chwili może dojść do takiej sytuacji, gdzie musimy być zawsze przygotowani, zwłaszcza duchowo.
Króluj nam Panie Jezu Chryste Królu Polski!!! – Totus Tuus na wieczność.

Twoja na zawsze wdzięczna M. Z. z Dąbrówki W. Rozalii
← WSTECZ
​Przymierze Miłości Bożej dla Jezusa Chrystusa Króla Polski
przymierzemilosci.pl​
​[email protected]

Dzisiaj:

Grupy modlitewne

  • Róże różańcowe
  • Czciciele DSM
  • Pasyjna
  • Ekspiacyjna
  • Chrzciciele
  • Za Kapłanów
  • Dzieła związane

    • Peregrynacja
    • Procesje

    Linki

    • Posługujący
    • Kalendarz PMB
    • PMB YouTube
    • W Posłudze

    ​Przymierze Miłości Bożej © 2020-

    • Główna
    • Intronizacja
    • Grupy modlitewne
    • Blog
      • Aktualności
      • Przekazy z Nieba
    • Świadectwa
    • Spis treści